Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
18.08.2016
BodyBoom - Peeling kawowy CYNAMON
Niby jest środek miesiąca letniego i to jeszcze takiego gdzie upały powinny być największe, a tu tylko deszcz, deszcz i jesień. Przekopując kosmetyki przy okazji "prawie jesiennych" porządków natknęłam się na peeling kawowy od BodyBoom o zapachu cynamonowym. No dobra pogoda nie sprzyja, więc i cięższy zapach może być.
Otworzyłam urocze opakowanie z pięknie pachnącą kawą i cynamonem zawartością i zabrałam się do testów. Co się okazuje peeling oczywiście jest rewelacyjny, uwielbiam peelingi kawowe, fajnie ściera, pachnie cudownie, skóra po zabiegu jest gładka, nawilżona i delikatna. Mogę się tak zachwycać bez końca, ale jest jedno ale. Taki sam peeling możemy zrobić sobie w domu, z resztą sama to robię dość często, wystarczy kawa, cynamon i kilka olejków i mamy gotową wersję domową:)
Aczkolwiek uważam, że BodyBoom jest świetnym rozwiązaniem dla tych z Was, którym nie chce się lub nie mają czasu na takie "zabawy" w kuchni. Producent ma w ofercie wiele zapachów i każda z Was na pewno znajdzie coś dla siebie, ja sama chętnie bym kilka jeszcze wypróbowała, ponieważ nie ukrywam, że uwielbiam peelingi kawowe, a że sama bywam leniuszkiem i nie zawsze mi się chce samemu go rozrabiać i wtedy jakże cudownym rozwiązaniem jest BodyBoom stojący w szafce i czekający zwarty i gotowy do użycia. Jedyne co dla mnie jest minusem i odstrasza to cena 200 g produktu kosztuje ok 60 -70 zł, oczywiście możemy dodać, że produkt jest wydajny, ale no tak ale to wciąż dość sporo.
I właśnie! Zapomniałabym jeszcze o najważniejszym, produkt jest Polski i tu dostaje kolejne plusy i brawa ;)
Na pewno wiele z Was mogło go poznać przy okazji zakupu grudniowego Shinybox'a, jakie są Wasze wrażenia?
2.02.2016
Biolaven - płyn micelarny
Dziękuje Wam wszystkim za tyle ciepłych słów pod ostatnim postem, ciesze się, że pomimo tak długiej przerwy wciąż tu jesteście :) Ja natomiast postanowiłam, że może zamiast obiecywać po prostu biorę się do roboty i w końcu coś napiszę. Dziś padło na płyn micelarny Biolaven i chodź to żadna nowość, jest tak udany, że nie opowiedzieć o nim w kilku słowach, to aż wstyd. Kilka postów wcześniej zachwycałam się Biolavenowym żelem do twarzy i muszę otwarcie przyznać, że płyn micelarny nie ustępuje mu na krok, a w połączeniu są duetem doskonałym nawet do mojej problematycznej i wrażliwej cery.
Płyn dobrze sobie radzi z oczyszczaniem i bardzo ładnie tonizuje, skóra nie jest podrażniona ani zaczerwieniona. Nie szczypie, nawilża. Co bardzo ważnie nie pozostawia tłustej ani lepkiej warstwy na skórze. Nie ruszy natomiast makijażu wodoodpornego, ale mi w żaden sposób to nie przeszkadza, ponieważ mam do tego dwufazowy płyn do demakijażu Yves Rocher, który doskonale sobie z nim radzi. ;)
Jeżeli chodzi o wydajność ciężko mi powiedzieć, lubię go tak bardzo, że pochłaniam go spore ilości jednak pomimo dość małej buteleczki wciąż jest go tam dość sporo!
Podsumowując płyn ma naturalny skład i oczywiście jest przedstawicielem polskiej marki co bardzo cieszy, pachnie przepięknie soczystymi winogronami i subtelnie lawendą. Jak dla mnie jeden z najlepszych jakie stosowałam. Zdecydowanie będzie moim ulubieńcem i na stałe zagości u mnie w domu.
15.10.2015
Yves Rocher - żel pod prysznic - Lilas mauve
Produkty z Yves Rocher jak już pewnie mozna było zauważyć to jedne z moich ulubieńców, nie ukrywam, że bardzo lubię między innymi ich żele pod prysznic i tak też w postaci prezentu otrzymałam Lilas mauve, czyli żel do kąpieli o zapachu bzu.
Produkt pachnie bardzo naturalnie i delikatnie, nie jest sztuczny, a jako że lubię zapach bzu przypadł mi do gustu w swojej naturalności. Zapach jednak nie utrzymuje się na skórze zbyt długo, właściwie to tylko pachnie w momencie jego używania.
Żel zapakowany jest w plastikową, smukłą buteleczkę zamykana na klik, dobrze się dozuje, ma konsystencję standardowego żelu, ładnie się pieni. Nie uczula i nie wysusza. Niestety minusem jest wydajność opakowanie zawiera tylko 200 ml produktu, który dość szybko się zużywa. Myślę, że fajnie się może sprawdzić jako produkt wyjazdowy, mały i poręczny w sam raz do walizki. :)
A Wy lubicie żele do kąpieli Yves Rocher?
Shinybox wrzesień 2015 - Beauty & The Box
Chciaż pewnie większość z Was już widziała i wie jaka jest zawartość i tak pozwolę sobie wymienić wszystko co odnalazłam w box'ie ;) A znalazł się w nim:
VEDARA Złoty peeling do Ciała
ORIENTANA Olejek do twarzy
SYIS Krem pod oczy
VASELINE Balsam do ciała w spray'u Cocoa Radiant (z czego bardzo się ucieszyłam, chciałam wypróbować balsam w spray'u już jakis czas temu)
EVRĒE Max repair Serum do paznokci
BIAŁY JELEŃ Emulsja do higieny intymnej
EFEKTIMA PHARMACARE MINERAL-SPA Peeling +Maska +Krem myjący do twarzy 3 w 1
Wszystkie produkty były pełnowymiarowe i przyznam szczerze, że praktycznie z każdego się ucieszyłam, jak dla mnie bardzo, bardzo udane pudełko. Wrześniowe i Sierpniowe to prawdziwe "zadośćuczynienie" za wcześniejsze kiepskie pudełka, mam tylko nadzieję, że październikowe THINK PINK po serii wspaniałych box'ów nie rozczaruje. :)
A Wam jak się podobał wrześniowy Shiny box?
14.10.2015
Sephora - nawilżające mleczko do ciała Monoi
Przyznam, że rzadko wchodzę do Sephory, wręcz można powiedzieć, że liczbę moich odwiedzin w tym sklepie można policzyć na palcach jednej ręki, nie wiem nie ciągnie mnie tam po prostu i tak już to wygląda. Na szczęście jednak jakiś czas temu otrzymałam w prezencie nawilżające mleczko do ciała z serii Monoi.
Nawilżające mleczko do
ciała o aksamitnej i lekko perfumowanej konsystencji.
Sprawi, że zapach Monoi będzie Ci towarzyszył
każdego dnia: nuty skórki pomarańczy, kwiatów migdałowca, orzecha
kokosowego i monoi.
Pierwsze co spodobało mi się w tym produkcie to buteleczka o poręcznym kształcie z dozownikiem, nie ukrywam, że cieszy mnie kiedy balsamy mają pompki, aplikacja staje się dzięki temu sprawniejsza. Mleczko Monoi pachnie... no właśnie nie do końca umiem sprecyzować zapach produktu niby pomarańcza, niby nie, coś jeszcze, ale nie wiem co. Nie jest to zapach, który jakoś szczególnie mi się podoba jest bardzo specyficzny i trochę sztuczny może tu jest problem, który pozostaje na skórze dość długo.
Jeżeli chodzi natomiast o działanie tu sprawdza się lepiej, ładnie nawilża, a skóra staje się bardzo gładka i przyjemna w dotyku, zdecydowanie poprawia się jej kondycja. Mleczko nie pozostawia tłustego filtru i co ważne, wchłania się bardzo szybko.
Podsumowując mleczko ma pojemność 200 ml i kosztuje około 30 zł, jak na tego typu pojemność nie jest to najlepsza cena, ja osobiście cieszę się, że mogłam go wypróbować, ponieważ w działaniu radzi sobie dobrze, natomiast zapach, kwestia indywidualna, ale mnie nie przekonuje tak samo jak cena.
1.10.2015
Mokosh - olej lniany
Znajdując chwilkę, gdzieś pomiędzy wszystkim co się dzieje postanowiłam napisać coś króciutkiego na temat Oleju lnianego Mokosh, który znalazł się w sierpniowym Shiny box.
Olej lniany uzyskuje się przez tłoczenie na zimno nasion lnu (Linum usitatissimum). Nie tylko sprawdza się doskonale na schorzenia układu pokarmowego czy błon śluzowych, gardła, przełyku, ale przede wszystkim w kosmetyce. Zawiera witaminę E, kwasy nasycone oraz NNKT.
Wspomaga między innymi usuwanie z organizmu wolnych rodników tym samym spowalniając starzenie się skóry, wspomaga gojenie się ran, działa ochronnie na powłokę lipidowa skóry, zapobiega rozdwajaniu końcówek włosów. Regeneruje i normalizuje skórę.
Chociaż wciąż jeszcze posiadam otwarty olejek avokado Delawell z marcowego jeszcze Shiny (jest baaardzo wydajny, pomimo częstego stosowania wciąż go mam), postanowiłam zaryzykować i otworzyć ta sporą, bo aż 100 ml buteleczkę oleju lnianego Mokosh. Naczytałam się o nim wiele dobrego (co z resztą możecie dostrzec powyżej), z reszta jak o wielu olejach myślę, że teraz zachwyt nad olejami wszelkiego rodzaju przeżywa największy rozkwit, ale co się dziwić w końcu ludzie dostrzegli, że najlepsze dla nas jest to co z natury ;)
Ale wracając, olej ma zapach nie najprzyjemniejszy, aczkolwiek już jestem do niego przyzwyczajona ponieważ wcześniej piłam olej lniany spożywczy i zapach już zupełnie mi nie przeszkadza. Ma intensywnie żółtą barwę, jest bardzo delikatny w działaniu, ale skuteczny. Dobrze nawilża i zmiękcza skórę, łagodzi podrażnienia i fajnie sobie radzi ze skóra tłustą i mieszaną, zdecydowanie widoczna jest redukcja niedoskonałości, a skóra zaczyna wyglądać dużo zdrowiej. Myślę, że dobrze sprawdzi się też przy skórze suchej czy w pielęgnacji suchych włosów, chociaż ja nie próbowałam osobiście.
Może być też dobrą baza do maseczek z glinek, sprawdzałam i efekty były bardzo ładne.
A jakie są wasze ulubione oleje? Co sądzicie o oleju lnianym, spożywczym i kosmetycznym?
11.09.2015
Świt Pharma - skarpetki SPA dla stóp
Skarpetki do stóp Świt Pharma leżą u mnie już dobrze od marca, jakoś specjalnie mi się do nich nie spieszyło, bo szczerze mówiąc nie lubię tego typu produktów mieć na stopach, wolę standardowy krem czy maskę na to bawełniane skarpetki i już. Jednak po wakacjach stwierdziłam, że w końcu może warto ten produkt wypróbować i zrobić miejsce na coś nowego w szufladzie ;)
I tak oto pewnego chłodnego wieczoru założyłam maseczkowe skarpetki. Są to 2 dość duże woreczki w kształcie widocznym poniżej, nasączone od środka kosmetykiem, aby nie spadły mamy specjalny paseczek dzięki, któremu wszystko nam się ładnie trzyma na kostce. Posiedziałam tak ładne pół godziny. Po ściągnięciu pozostała spora warstwa specyfiku, którego już nie było sensu nawet wcierać bo skóra i tak nie zaabsorbowałaby już tej ilości, starłam więc resztki maski jednak stopy były wciąż mega śliskie, co bardzo mi się nie podobało. Jednak na drugi dzień rano przyznam, że efekt był bardzo, bardzo zadowalający, gładka, elastyczna skóra, mocno nawilżona i odżywiona, faktycznie jak po porządnym zabiegu w SPA. Zatem ogólnie produkt bardzo fajny jeżeli chodzi o efekty, bo są na prawdę widoczne i porządne, niestety dla mnie aplikacja trochę denerwująca, ale to jest kwestia indywidualna dla każdej z nas, aczkolwiek to co zdecydowałoby o kolejnym zakupie, a raczej jego braku to cena. Skarpetki kosztują ok. 15 zł co uważam za grubą przesadę, ja miałam swoje w Shinyboxie więc to zupełnie inaczej, ale gdybym miała je wydać od tak chyba bym się porządnie zastanowiła.
Przepraszam za jakość zdjęć były robione już późno w nocy i światło było do niczego.
A Wy co sądzicie o takich produktach?
PRZYPOMINAM O ROZDANIU ;)
10.09.2015
Farmona Tutti Frutti - peeling do ciała
To już kolejny peeling Farmony w ostatnim czasie ;) a wszystko za sprawą lipcowego Shinyboxa, w którym to znalazłam wiśniowo - porzeczkowy peeling do ciała.
Pierwsze o czym muszę napisać to zapach, który jest piękny nie czuć w nim co prawda porzeczek, ale za to mamy mnóstwo soczystych wiśni! Peeling zamknięty jest znów w tym samym opakowaniu co Let's celebrate więc problem z wydobyciem może być pod koniec podobny.
Jeżeli chodzi o działanie to ściera całkiem fajnie, dość mocno, jest przyjemny w działaniu, skóra długo po nim pachnie wisienkami. Peeling ma konsystencję żelu ze sporymi drobinkami, dzięki czemu wygładza, ale jednocześnie nie podrażnia. Co istotne dla mnie również nie pozostawia tłustej warstwy na skórze.
Ale w udziale w zeszłym miesiącu za sprawą tym razem Glossybox przypadł mi w udziale jeszcze jeden peeling Tutti Frutti tym razem kiwi i karambola, w działaniu taki sam, jednak zapach juz mniej mi się podobał, myślałam że będzie bardziej orzeźwiający i świeży, ale jest jednak trochę sztuczny, zatem wisienka wygrywa ;)
Podsumowując produkty przyjemne, ładnie pachnące, które wykonują dobrze swoje zadanie z cenę ok. 3 złotych chyba warto się skusić ;)
A Wy lubicie peelingi z Farmony? ;)
9.09.2015
Organic shop - odmładzająca maska zielona kawa i jedwab
Po dłuższej przerwie witam Was cieplutko, pomimo, że pogoda za oknem czysto jesienna, deszcz, mróz i wiatr, nie pozostaje nic innego jak otworzyć sezon na ciepłe skarpetki, herbatę i książkę. ;)
Staram się do Was pisać jak tylko mogę w miarę regularnie, odpowiadać na pytania i komentarze, a przede wszystkim odwiedzać Wasze blogi, ale ostatnio jestem trochę zabiegana i zaniedbałam Was i bloga, obiecuje nadrobić.
Dziś troszkę na temat maseczki, którą właściwie kupiłam całkiem przypadkiem, sama się zastanawiałam po co mi maska odmładzająca, niby jeszcze nie trzeba, ale może już warto zacząć? W każdym razie kupiłam ją za ok 13 zł, dość sporą tubkę, bo 75 ml w jednym ze sklepów zielarskich i jeszcze tego samego dnia wypróbowałam.
Maska do twarzy na bazie organicznego ekstraktu z zielonej kawy, protein jedwabnych oraz masła shea zapewnia skórze młodość, poprawia jej koloryt i likwiduje niedoskonałości.
Maseczka ma przede wszystkim pięknie czekoladowy zapach, co było dla mnie zaskoczeniem, spodziewałam się zupełnie innego zapachu, konsystencja też przyjemna, gęsta, nie leje się trochę jak krem do twarzy. Przyznam otwarcie, że nie przepadam za maseczkami a'la krem, których nie trzeba zmywać (a jedynie wytrzeć nadmiar chusteczką), ale tu było inaczej. Nałożyłam ją na twarz, wchłonęła się dość szybko, ładnie nawilżając skórę. Po kilku minutach zauważyłam poprawę szczególnie pod względem poprawy kolorytu, wszelkie zaczerwienienia i podrażnienia bardzo ładnie zbledły i buzia prezentowała się na prawdę ładnie.
Maseczkę jak podaje producent (i wcześniej wspominałam) można zmyć lub wytrzeć jej nadmiar, u mnie wchłonęła się na tyle dobrze, że nie było czego wycierać, po kilku godzinach skóra była wciąż przyjemna w dotyku i nie świeciła się jakoś specjalnie. Bardzo fajnie sprawdza się też zamiast kremu na noc, skóra jest na drugi dzień napięta z poprawionym kolorytem.
Podsumowując zaskoczyła mnie pozytywnie, biorąc pod uwagę, że moja skóra jest bardzo kapryśna i ciężko dobrać coś co polubi i coś co poprawi jej koloryt, jest to fajny produkt, po który z pewnością sięgnę jeszcze nie raz, tym bardziej, że ma fajny skład, nie zawiera parabenów, silikonów i SLS.
Dla mnie to było pierwsza przygoda z ta marką i jestem ciekawa innych produktów, a Wy miałyście jakieś produkty Organic Shop?
PRZYPOMINAM O ROZDANIU kilka postów niżej ;)
1.09.2015
Evree - Home SPA - Kuracja lawendowa do stóp
Czy Wy też macie wrażenie, że lato przeminęło nie wiedząc kiedy, wyjątkowo szybko?
Dopiero co był przełom czerwca i lipca a dziś już wrzesień. Ciepłem jakoś też specjalnie nie uraczyło, mojego regionu, cały lipiec lało były dni, że siedziałam w zimowych skarpetach, grubej bluzie i herbatą w ręku bo nie dało się wytrzymać z zimna, a teraz kiedy odrobina ciepełka w sierpniu była, nawet dobrze nie zdążyłam się nim nacieszyć, bo już wrzesień!
Ale wracając do tematu postu, dzisiaj krótko o maseczce do stóp Evree. Malutka saszetka mieści w sobie peeling i regenerującą maseczkę do stóp.
Prawdę mówiąc po tego typu produktach nie spodziewam się wiele, peelingi są zwykle przeciętne, maski z reguły lepiej sobie radzą. Tu Evree bardzo mnie zaskoczyło, peeling był niczego sobie, ścierał dobrze, powodując przyjemny mikromasaż, takiego efektu oczekiwałam. Co więcej bardzo podobał mi się zapach lawendy jaki towarzyszył mi w czasie zabiegu. :)
Maska natomisat ma dość luźną konsystencję, aczkolwiek nie spływa, nieźle się trzyma, jednakże pachnie już znacznie mniej lawendą. Jeżeli chodzi o efekty, tu również miłe zaskoczenie, maseczka przyniosła bardzo dobre efekty, skóra jest gładka, miękka i bardzo mocno nawilżona.
Myślę, że Kuracja lawendowa od Evree jest jedną z lepszych jakie stosowałam, a swego czasu testowałam wiele tego typu saszetek i rzadko do jakiejś wracałam, do tej z pewnością chętnie wrócę. ;)
Jedyny minus jest taki, że maska bardzo wolno się wchłania, ponad pół godziny siedziałam z nią i nadal miałam tłustą warstwę na stopach.
Ale wracając do tematu postu, dzisiaj krótko o maseczce do stóp Evree. Malutka saszetka mieści w sobie peeling i regenerującą maseczkę do stóp.
Prawdę mówiąc po tego typu produktach nie spodziewam się wiele, peelingi są zwykle przeciętne, maski z reguły lepiej sobie radzą. Tu Evree bardzo mnie zaskoczyło, peeling był niczego sobie, ścierał dobrze, powodując przyjemny mikromasaż, takiego efektu oczekiwałam. Co więcej bardzo podobał mi się zapach lawendy jaki towarzyszył mi w czasie zabiegu. :)
Maska natomisat ma dość luźną konsystencję, aczkolwiek nie spływa, nieźle się trzyma, jednakże pachnie już znacznie mniej lawendą. Jeżeli chodzi o efekty, tu również miłe zaskoczenie, maseczka przyniosła bardzo dobre efekty, skóra jest gładka, miękka i bardzo mocno nawilżona.
Myślę, że Kuracja lawendowa od Evree jest jedną z lepszych jakie stosowałam, a swego czasu testowałam wiele tego typu saszetek i rzadko do jakiejś wracałam, do tej z pewnością chętnie wrócę. ;)
Jedyny minus jest taki, że maska bardzo wolno się wchłania, ponad pół godziny siedziałam z nią i nadal miałam tłustą warstwę na stopach.
Bardzo się cieszę, że tak chętnie bierzecie udział w rozdaniu bo prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się, że uzbiera się Was aż tyle ;) Konkurs wciąż trwa, więc wszystkich wciąż zapraszam do udziału:
P.S. Znów mam problem z obserwatorami, nie mogę obserwować Waszych blogów, chociaż co rusz napotykam na jakieś ciekawe strony, ale niestety nic nie działa. Czy u Was też tak jest? Co więcej mam problem z dodawaniem zdjęć w postach, totalna porażka nic napisać, nic zrobić i co rusz takie sytuacje już na prawdę nudne to się robi.
26.08.2015
Shinybox - Sierpień 2015
Po ostatnich Shinybox'ach niewiele oczekiwałam poprzednie 2 edycje nie powalały, były raczej dobre, bądź przeciętne, dlatego też nie czekałam jakoś specjalnie na tę sierpniową z obawy, że znów nie będę zadowolona w pełni.
Jednak muszę z wielką radością stwierdzić, że w tym miesiącu Shinybox prawdziwie mnie zaskoczył i to bardzo pozytywnie, pudełko ma na prawdę świetną zawartość, no może poza tatuażami, z którymi nie bardzo wiem co zrobić ;)
W sierpniowym pudełeczku znajdziemy:
- MOKOSH olej lniany kosmetyczny
- YASUMI maseczka regenerująca na noc
- SYLVECO lipowy Płyn micelarny
- LIV DELANO Oriental Touch Sorbet do rąk
- INGRID COSMETICS lub SILCARE lakier do paznokci (mi przypadł jasnoróżowy Silcare z czego się cieszę, ponieważ czerwonych lakierów już mam nadmiar)
- SILVERTATTOO zestaw tatuaży ozdobnych
- SKIN79 Krem BB próbka jako gratis
Wszystkie produkty były pełnowymiarowe z czego bardzo się cieszę w dodatku większość będę testować po raz pierwszy.
Nowa edycja równiez zapowiada się ciekawie, podobno mamy w niej znaleźć, aż 7 pełnowymiarowych produktów. :)
A Wam jak się podoba najnowszy Shinybox?
24.08.2015
Kosmetyki Anovia - peeling, balsam, krem BB
Po baaardzo długiej przerwie powracam, zaczynając od krótkiej recenzji kosmetyków Anovia, które mogłam testować w czasie wakacji dzięki SAFIRA Klub.
Anovia balsam do ciała Sensitive & Kind z wyciągiem z aloesu i olejkiem awokado.
Sładniki (INCI): Aqua (Water), Ethylhexyl Palmitate, Glycerin, Gliceryl
Stearate SE, Cetearyl Alcohol, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf
Extract, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, PEG-20 Stearate,
Phenoxyethanol, Triethanolamine. Carbomer, Parfum, Diazolidinyl Urea,
Persea Gratssima (Avocado) Oil, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid,
Ethylhexylglycerin, Polyaminopropyl Biguanide, Potassium Sorbate, Sodium
Benzoate, CI 42090
Balsam zamknięty jest w poręcznej buteleczce z dozownikiem, dzięki czemu w użytkowaniu jest bardzo przyjemny. Ma delikatny dość świeży zapach, który nie utrzymuje się na skórze jakoś specjalnie długo.
Ja testowałam swój balsam w czasie wyjazdu w ogromnym upale i sprawdził się bardzo dobrze, skóra była nawilżona, przyjemna w dotyku, ale nie kleiłam się (na szczęście) do niczego, ponieważ szybko się wchłaniał i nie spływał. Jednym słowem produkt jak najbardziej na plus. Sprawdzi się zarówno w podróży jak i w domu. :)
Anovia cukrowy peeling do ciała
Składniki (INCI): Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, DMDM Hydantoin, Sucrose, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Parfum, Limonene, Citral, Linalool, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Citronellol, CI 19140, CI 15985
Peeling zamkniety jest w miękkiej butelce, ma rześki zapach owoców cytrusowych, co bardzo mi się podobało w upalne dni ;) Ma konsystencję żelową, dobrze się rozprowadza, nie jest to może silnie zdzierający peeling, raczej dość delikatny, ale jak najbardziej sprawdza się. Oczyszcza i wygładza skórę, nie powodując podrażnień. Kolejny z produktów, który przypadł mi do gustu, szczególnie wtedy, kiedy nie miałam ochoty na porządny peeling, a raczej na delikatne oczyszczenie.
Anovia krem BB w wersji jasnej
Składniki (INCI): Aqua (Water), Ethylhexyl Methoxycinnamate, CI 77891, C12-15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Octocrylene, Dimethicone, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, PEG-100 Stearate, CI 77492, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Magnesium Aluminum Silicate, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, PEG-20 Stearate, Xanthan Gum, CI 77491, Phenoxyethanol, Diazolidinyl Urea, CI 77499, Parfum, Tocopheryl Acetate, Methylparaben, Ethylparaben, Limonene
Jeżeli chodzi o krem BB jest to produkt, który niestety najmniej mnie zadowolił, ale tylko z racji tego, że pomimo wersji jasnej, był dla mnie odrobinę za ciemny nawet w porze letniej, więc raczej nie będę mogła go zużyć. Dlatego też niewiele mogę powiedzieć na jego temat, konsystencję ma przyjemną, dobrze się rozprowadza, ma przyjemny zapach i nie tworzy efektu maski.
Jeżeli nie znacie jeszcze kosmetyków Anovia, zapraszam do Sklepu SAFIRY,
ja muszę się przyznać, że sama znalazłam tam jeszcze kilka pozycji, które chętnie kiedyś zakupię. ;)
31.07.2015
Biogel - odżywka do paznokci z aktywną l - cysteiną
Dzisiaj, a właściwie to dziś w nocy dosłownie na szybko chciałabym Wam pokazać odżywkę do paznokci, która potrafi zdziałać cuda, a wciąż mało kto jej używa. Mowa tu o preparacie Biogel (za jakość zdjęć przepraszam, ale w pochmurny dzień nie dałam rady uzyskać nic lepszego), czyli odżywce z aktywną l - cysteiną. Przeznaczona jest dla osób, których paznokcie wymagają natychmiastowej poprawy, bardzo cienkich i łamliwych. Poleca się ją również po zdjęciu tipsów czy akrylu.
L –cysteina widocznie odnawia paznokieć, zwiększając zarówno jego przyrost jak i grubość.Nie jest tylko preparatem ochronnym, dodatkowo utwardza płytkę paznokcia i wzmacnia jego strukturę, tworząc mocne „rusztowanie” paznokci.Jak podaje producent ma ona też działanie redukujące przebarwienia, ja nie miałam akurat takich problemów, więc nie wiem jak się sprawdza w tym przypadku. Odżywka nadaje się jako baza pod lakier, ale też pociągnięty nią kilka razy paznokieć prezentuje się całkiem ładnie, naturalnie. ;)
Możemy jej używać leczniczo stosując codziennie lub też profilaktycznie raz na jakiś czas. Muszę przyznać, że to najlepsza odżywka jaką do tej pory miałam, drogeryjne cuda mające działanie milion w jednym niestety po dłuższym czasie więcej szkód wyrządzają jak korzyści. Ja moje paznokcie miałam w katastrofalnym stanie, rozdwajające, łamliwe po prostu do niczego i dopiero po tej odżywce zauważyłam faktyczną poprawę. :) Teraz po prostu nie mogę się bez niej obejść i używam praktycznie codziennie z krótkimi przerwami, wtedy też smaruję paznokcie olejkami dzięki czemu są dodatkowo nawilżone i nie stają się kruche.
Preparat nie jest może najtańszą odżywką na rynku, bo kosztuje ok. 30 zł, ale na pewno wart jest swojej ceny, tym bardziej, że jest bardzo wydajny ja miałam swoją równo rok czasu i przy regularnym jej używaniu, dopiero niedawno sięgnęłam po drugą. :)
A Wy miałyście może ta odżywkę? A może macie jakieś ciekawe swoje ulubione preparaty do paznokci? :)
Dziękuję Wam za wszystkie komentarze ostatnio, teraz jednak zostawiam was na całe 2 tygodnie i jadę odpocząć z dala od internetu. :)
29.07.2015
Yves Rocher - żel do kąpieli Vanille
Dzisiaj w kilku zdaniach będę się zachwycać moim ulubionym żelem do kąpieli od Yves Rocher ;), pomiędzy odpisywaniem na Wasze komentarze co przychodzi mi z ogromną trudnością bo padła mi myszka, bez której nie umiem po prostu funkcjonować, a obsługa komputera staje się prawdziwą technologiczną męką, a wpadaniem w szał, ponieważ również szanowny pan komputer zechciał właśnie dziś demonstrować swoje niezadowolenie ciągle się zawieszając. Mam wrażenie, że dziś mój prywatny sprzęt po prostu się buntuje na całego. Ale teraz już wracam do Yves Rocher ;)
Żel miałam okazję wypróbować już dawno temu, ponieważ otrzymałam go w prezencie w ramach jakiejś ówczesnej promocji, bez tego pewnie bym się na niego nie zdecydowała, ponieważ są to kosmetyki, na które nie obowązuje zniżka dla osób posiadających kartę lojalnościową sklepu. W każdym razie od tamtej pory stał się moim największym ulubieńcem pośród żeli do kąpieli. Pięknie pachnie słodką wanilią, przez co niezastąpiony jest w jesiennym czasie ;) Zapach utrzymuje się długo, długo na skórze i pachnie nim całe pomieszczenie. Bardzo lubię też konsystencję żelu, dość gęstą, przyjemną. Dobrze się pieni, skóra jest po nim gładka i miła w dotyku.
Buteleczka też jest poręczna, mieści w sobie 400 ml kosmetyku, prezentuje się po prostu bardzo ładnie, jedyna wada uwidacznia się w momencie, gdy chcemy go użyć, produkt nie ma żadnego dozownika, po prostu leje się go z butelki, przez co często dużo za dużo się do wylewa, a potem nie ma jak go zakręcić, przez co z kolei często wlewa się do niej woda.
Oprócz zapachu waniliowego, używałam też maliny - przyjemna, ale niestety dość sztuczny zapach miała i w pewnym momencie używanie jej nie było już przyjemne, a także jeżyny - i tu znów zapach, który bardzo mi się podobał świeży, lekki, owocowy w sam raz na lato, pachnie naturalnie i w działaniu jest taki jak wanilia.
A Wy miałyście okazję używać żeli do kąpieli Yves Rocher? :)
27.07.2015
Perfect Beauty - Say Yes! - Shinybox Lipiec 2015
Zupełnie zapomniałam o Lipcowym Shinybox'ie, nie wstawiłam żadnych zdjęć, ani opisów, zatem teraz szybciutko nadrabiam! ;)
A w pudełku znalazły się:
- NOREL Hialuronowy krem aktywnie nawilżający
- COSMODERMA Pasta cukrowa Sweet Skin (produkt pełnowymiarowy)
- ETRE BELLE Filtr przeciwsłoneczny 30+
- SILCATIL Sztyft ochronny (produkt pełnowymiarowy)
- SHEFOOT Krem odżywczy do paznokci i suchej skóry stóp (produkt pełnowymiarowy)
- dezodorant DOVE lub REXONA (produkt pełnowymiarowy)
- FARMONA Peeling myjący
Lipcowe pudełeczko na pierwszy rzut oka nie zachwyca, wręcz przeciwnie miałam wrażenie, że już ten urodzinowy box był lepszy od obecnego. Jednak po bliższym przyjrzeniu się zawartości nie jest tak źle peeling jaki mi się trafił to wiśnia z żurawiną i muszę powiedzieć że pachnie przepięknie mocno wiśniowo, fajnie na wyjazd się sprawdzi. Pasta cukrowa mnie zaciekawiła, gdyż nigdy w domu na własną rękę jej nie używałam, zobaczymy. Silcatil czyli coś na otarcia też się przyda, tego nigdy za wiele, krem do stóp Shefoot przyznam, że chciałam wypróbować więc się cieszę.
Reszta niestety nie dla mnie, krem dość tłusty nie na moją cerę, z dezodorantów przypadła mi Rexona o ile z Dove bym nie miała problemu, o tyle tego po prostu nie lubię.
Co miał wspólnego z pudełeczkiem serwis Twojasuknia.pl, nie wiem? :D
Faktem jest, że specjalnie górnolotnych kosmetyków w tym miesiącu nie znajdziemy, zestaw dość drogeryjny, ale gdzieś tam wszystko przydatne. Mam nadzieje, że sierpniowy box w końcu się odkupi za ostatnie miesiące, gdyż zapowiada się ciekawie:
- 2 premiery kosmetyczne w Polsce
- 5 produktów pełnowymiarowych
- i znów jakiś drobiazg od Skin79
Jestem ciekawa co się znajdzie w pudełeczku, jeśli macie ochotę na sierpniowy box zapraszam TU. :)
A Wy jak ocieniacie lipcowe pudełko? Znalazłyście coś dla siebie?
26.07.2015
Chusteczki oczyszczające - Alterra - Rival de Loop

Dzisiaj już dość późno, ale znów nie miałam wolnej chwili wcześniej, za co po raz kolejny Was przepraszam, będzie troszkę wakacyjne? wyjazdowo? no cóż tak mi się właśnie kojarzą tego typu kosmetyczne rzeczy. ;)
A mianowicie, nie wyobrażam sobie żadnego wyjazdu bez obecności chusteczek oczyszczających, ze względu na skłonności alergiczne mojej skóry na zmianę wody takie chusteczki muszą zastąpić mi codzienne oczyszczanie wodą i żelem twarzy podczas podróży.
A mianowicie, nie wyobrażam sobie żadnego wyjazdu bez obecności chusteczek oczyszczających, ze względu na skłonności alergiczne mojej skóry na zmianę wody takie chusteczki muszą zastąpić mi codzienne oczyszczanie wodą i żelem twarzy podczas podróży.
Długo poszukiwałam produktu, który będzie do tych celów idealny, albo chociaż sprawdzi się lepiej niż wylewanie na siebie litrów toniku, aby porządnie oczyścić twarz i tak oto natrafiłam na ukochane (już teraz) chusteczki Alterry z aloesem.
Wystarczą dwie chusteczki, aby nasza buzia była solidnie oczyszczona i odświeżona.
Kosmetyki zawierające aloes z reguły bardzo dobrze się sprawdzają na mojej skórze, a to między innymi dzięki temu, że roślina ta zawiera wszystkie rozpuszczalne w wodzie witaminy oraz liczne minerały, aminokwasy oraz związki biostymulacyjne (działające na układ immunologiczny).
Dlatego też, kosmetyki zawierające aloes będą działać łagodząco na wszelkie podrażnienia, nawilżająco, będą redukować zaczerwienienia oraz regenerowac skórę, a także wspomagać gojenie się ran.
Chusteczki z Alterry maja przyjemny zapach, delikatny, świeży i faktycznie, działają łagodząco, nawilżająco i redukują zaczerwienienia. Bardzo dobrze sprawdzą się na co dzień, jak i w podróży. Dodatkowo ich cena wacha się między 2 -3 zł.
Czego chciac więcej? ;)
Kolejnymi chusteczkami na jakie się skusiłam, były chusteczki z Melonem również znalezione w Rossmannie, niestety tutaj tylu zachwytów nie było, oczywiście chusteczki odświeżały, ale nie do końca czyściły, miały przyjemny, słodkawy zapach melona, ale efektów wow nie zauważyłam, fajny gadżet na odświeżenie skóry twarzy w ciągu dnia, aczkolwiek do codziennej pielęgnacji raczje nie wnośi zbyt wiele.
A Wy lubicie tego typu chusteczki czy wolicie standardowe toniki w czasie podróży? ;)
17.07.2015
Ziaja - pasta do głębokiego oczyszczania twarzy - liście manuka
Pozwoliłam sobie przez ostatnie dni trochę zapomnieć o pisaniu i generalnie o blogu, do tego pogoda zniechęcała do wszelkiej aktywności, czułam jakby był co namniej listopad już, zimno, deszcz, pochmurno... jednym słowem lato na całego. :) Ale dzisiaj mamy trochę wiećej słońca i postanowiłam opisać ostatnio nabyty kosmetyk.
Produkt, o którym duzo czytałam, pozytywnych i negatywnych opinii (generalnie z przewagą tych pierwszych). Dlatego też zdecydowałam się na jego zakup, tym bardziej, że był w porządnej promocji. ;)
Jak mówi producent: głęboko oczyszczający, spłukiwany produkt w formie pasty. Skutecznie redukuje niedoskonałości skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.
Dzięki zawartości liści manuka, które działają antybakteryjnie oraz glince zielonej mającej włściwości ściągające, skóra ma być oczyszczona i odświeżona.
Faktycznie pasta dość dobrze ściera, dzieki drobnym ziarenkom, dość ładnie oczyszcza i odświeża (ja pozostawiam ją sobie na 2 minuty jeszcze na buzi), na pewno nadaje sie jako przygotowanie do dalszych zabiegów pielegnacyjnych. Co jeszcze ważne nie powoduje podrażnień, skóra nie jest zaczerwieniona, za to delikatnie ściągnięta. Zapach ma neutralny, nie pozostający na skóre dłużej niz w trakcie trwania zabiegu.
Podsumowując: stosunkowo dobry produkt, szcególnie biorąc pod uwage cenę (ja zapłaciłam 6 zł), pozostawia skóre gładką w dotyku, odżwieżoną, o zdrowym wyglądzie.
A Wy miałyście już kosmetyki z serii z Liśćmi Manuka? ;)
11.07.2015
Mydełka z Pszczelej Dolinki
Jakiś czas temu dzięki postowi na blogu Kasi natrafiłam na wzmiankę o Pszczelej Dolince i jako ogromna fanka tego typu produktów od razu postanowiłam, że jakieś cudeńka muszą być moje! I tak oto korzystając z darmowej dostawy zamówiłam i wczoraj wieczorem kurier dostarczył mi cudownie pachnące pudełeczko pełne ślicznych mydełek! :)
Prawdę mówiąc zaskoczyło mnie to, że mydełka wyglądają dużo lepiej niż na stronie są na prawdę ładne, ślicznie zapakowane no i wspaniale pachną.
Jako, że Pszczela Dolinka oferuje ogromy wybór mydełek, nie mogłam się zdecydować i w końcu wybór padł na:
Mydło naturalne kwiatowo - ziołowe
Nagietek i Konwalia - mydło naturalne kwiatowe
Jaśmin - mydło naturalne kwiatowe
Lemongrasowa biosiarka - mydło naturalne
Już nie mogę się doczekać kiedy zacznę ich używać (niestety najpierw musze zużyć stare).
Ponieważ, mydełka prezentują się na prawdę pięknie, nie mogłam się oprzeć i po prostu musiałam im zrobić małą sesję. Szczególnie urzekło mnie mydełko naturalne kwiatowo - ziołowe, pełne kolorowego suszu. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































