Jesień już na dobre postanowiła do nas zawitać, a gdzieniegdzie nawet zimowo się zrobiło, zatem cóż lepszego można zrobić jak wskoczyć pod koc z książka, ciepłą herbatką i palić ulubiony wosk? ;)
Dzisiaj pora na Kringle Candle to drugi zapach tej marki jaki kupiłam, jako że bardzo lubię zapach lawendy w połączeniu z wanilią wydawał mi się tym lepszy i bardzo, bardzo ciekawy. Miałam wersję większego tealighta (powyżej) oraz wosku (poniżej), ta druga wersja zapachu bardziej mi się podoba i jest dużo bardziej wydajna i generalnie dla mnie ma same zalety.
Kojąca mieszanka klasycznej lawendy i ciepłej, kremowej wanilii połączonych z intrygującymi nutami piżma i drewna cedrowego.
Zapach jest delikatny, słodki zdecydowanie przeważa wanilia, pod koniec gdzieś przebija się lawenda nadając trochę świeżości, dzięki czemu wosk nie jest mdląco słodki, a wydaje się być mniej ciężki. Bardzo ciepły aromat, otula pomieszczenia w natychmiastowym tempie, zdecydowanie będzie to jeden z moich ulubieńców na długie jesienne wieczory, przy którym można się zrelaksować. Polecam szczególnie tym, którzy lubują się w słodkich, ciasteczkowych aromatach, bardzo ciepłych. ;)
A Wy macie swoich ulubieńców pośród Kringle Candle?





























