Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecane. Pokaż wszystkie posty

2.02.2016

Biolaven - płyn micelarny


Dziękuje Wam wszystkim za tyle ciepłych słów pod ostatnim postem, ciesze się, że pomimo tak długiej przerwy wciąż tu jesteście :) Ja natomiast postanowiłam, że może zamiast obiecywać po prostu biorę się do roboty i w końcu coś napiszę. Dziś padło na płyn micelarny Biolaven i chodź to żadna nowość, jest tak udany, że nie opowiedzieć o nim w kilku słowach, to aż wstyd. Kilka postów wcześniej zachwycałam się Biolavenowym żelem do twarzy i muszę otwarcie przyznać, że płyn micelarny nie ustępuje mu na krok, a w połączeniu są duetem doskonałym nawet do mojej problematycznej i wrażliwej cery.


Płyn dobrze sobie radzi z oczyszczaniem i bardzo ładnie tonizuje, skóra nie jest podrażniona ani zaczerwieniona. Nie szczypie, nawilża. Co bardzo ważnie nie pozostawia tłustej ani lepkiej warstwy na skórze. Nie ruszy natomiast makijażu wodoodpornego, ale mi w żaden sposób to nie przeszkadza, ponieważ mam do tego dwufazowy płyn do demakijażu Yves Rocher, który doskonale sobie z nim radzi. ;)

Jeżeli chodzi o wydajność ciężko mi powiedzieć, lubię go tak bardzo, że pochłaniam go spore ilości jednak pomimo dość małej buteleczki wciąż jest go tam dość sporo!

Podsumowując płyn ma naturalny skład i oczywiście jest przedstawicielem polskiej marki co bardzo cieszy, pachnie przepięknie soczystymi winogronami i subtelnie lawendą. Jak dla mnie jeden z najlepszych jakie stosowałam. Zdecydowanie będzie moim ulubieńcem i na stałe zagości u mnie w domu.


10.09.2015

Beglossy - sierpień 2015 Fresh & Sweet


Od dłuższego czasu po cichu podglądałam też co ciekawego w ofercie ma beGlossy, po długim przekonywaniu się, że może warto spróbować u "konkurencji". ;)



Pierwsze co mnie urzekło to opakowanie zawartości pudełka, zdecydowanie podoba mi się bardziej jest wstążeczka i inne umilacze dzięki, którym odpakowywanie jest jeszcze przyjemniejsze! :)
Kolejna rzecz jaka mnie niesamowicie urzekła to zapach, kula do kąpieli Organique pięknie pachniała już przez kartonik.

W tym miesiącu można było otrzymać wersję Fresh lub Sweet, chodź bardzo chciałam otrzymać wersję Sweet, przypadłam mi wersja Fresh, co bardzo mnie ucieszyło po bliższym przyjrzeniu się zawartości obu pudełeczek. W wersji Fresh wszystko przypadło mi do gustu (no może poza Carmex'em, za którym nie przepadam), a nalazły się w niej:

- FARMONA tutti frutti peeling do ciała Kiwi & Karambola
- DERMO PHARMA Skin Repair Expert Platki kompres 4D odżywienie i oczyszczenie
- ORGANIQUE Grecka kula do kąpielio pięknym zapachu winogron :)
- AUSSIE Miracle Dry Shampoo Aussome Volume
- CARMEX miętowy
- SANASE krem pod oczy


Podsumowując jestem bardzo zadowolona z mojego pierwszego beGlossy, tym bardziej, że praktycznie wszystkie produkty przydadzą się i z przyjemnością będę ich używać.


A Wy jak oceniacie najnowsze beGlossy? A może wolicie Shinybox? :)


2.09.2015

Olej Tamanu - działanie i przeznaczenie



Jeden z tych olei, których działanie jest mocno widoczne, a stosowanie daje bardzo dobre efekty. 
Został odkryty już wiele wieków temu, a na przełomie lat na jego temat przeprowadzono szereg badań dotyczących zastosowania i działania olejku, szczególnie w kwestiach dermatologicznych.
W przebiegu tych licznych badań zostały dowiedzione naukowo  jego właściwości lecznicze, dzięki czemu jest on doskonałym preparatem do walki z chorobami skóry, bliznami czy oparzeniami (także słonecznymi).

Tłoczony na zimno Tamanu (Calophyllum Inophyllum) otrzymujemy z nasion drzewa o tej samej nazwie. Ma gęstą ciemnozieloną konsystencję i dość nieprzyjemny gorzki zapach (trochę śmierdzi). 
Olej posiada szereg właściwości od antyseptycznych, przez przeciwzapalne po regenerujące. 
Co więcej olej Tamanu to bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, którym zawdzięczamy  chociażby odpowiednie nawilżenie naszej skóry.
Olej ma także właściwości wspomagające regenerację tkanek, dlatego dobrze się sprawdzi w leczeniu blizn, oparzeń czy rozstępów, poprzez ich uelastycznienie i ożywienie. Warto go stosować zatem w różnego rodzaju podrażnieniach, przy drobnych rankach, trądziku, zaskórnikach, wszelakich zmianach skórnych.

Szczególnie polecany przy skórze wymagającej, czyli tłustej, zanieczyszczonej z różnego rodzaju problemami, ale sprawdzi się też przy skórze dojrzalej. 
W związku z tym, że olej ma działanie również przeciwbólowe i przeciwzapalne, mówi się (a przynajmniej tak czytałam), że można go stosować przy schorzeniach reumatologicznych, jednak szczerze mówiąc działanie w kwestii dermatologicznej dużo bardziej mnie przekonuje, myślę, że poradzi sobie ze zmianami skórnymi o podłożu zapalnym, natomiast nie sądzę, aby miał on istotny wpływ na redukcję np. zapalenia wewnątrzstawowego i "smarowanie nim kolana" nic nie da.

Olej tamanu w temperaturze pokojowej
Możemy stosować olejek sam w 100% stężeniu bezpośrednio na skórę lub po zmieszaniu go z innym olejkiem np. arganowym, macadamia czy ze słodkich migdałów (takiego ja używam) otrzymamy wtedy lepszą konsystencję, którą łatwiej będzie nałożyć. Nadaje się też do stoswania punktowego, wtedy nie musimy go niczym rozcieńczać. Olejek  też możemy dodawać do kremów czy balsamów. Czy też w pielęgnacji włosów, które staną się mocniejsze i zdrowsze. 

Olej należy przechowywać w lodówce.

Musze przyznać, że pomimo iż olejek ma gęstą konsystencję wchłania się dość dobrze, nie spływa, a skóra staje się dobrze nawilżona i pozbawiona podrażnień. Po jego używaniu zauważyłam też na pewno redukcję zaczerwienienia blizn, stały się bledsze i bardziej elastyczne. Jak wcześniej pisałam ja mieszam Tamanu z olejem bazowym jakim w tym przypadku jest olej ze słodkich migdałów, który jest dość neutralny, dzięki czemu dużo łatwiej jest mi go nakładać i nie zapycha porów.
Dodatkowym plusem jest fakt, że jest on bardzo wydajny, mam buteleczkę 15 ml już bardzo bardzo długo i wciąż dna nie widać. :)

Podsumowując olej tamanu jest jednym z ciekawszych olejków jakie stosowałam przy problemach chociażby z trądzikiem, a jego działanie jest dużo lepsze od tak rozpowszechnionego olejku z drzewa herbacianego, dlatego jak nie macie pomysłu już np.: n to jak zredukować blizny po trądziku spróbujcie olejku tamanu. ;)


Przypominam o rozdaniu :)

 http://versatilecorner.blogspot.com/2015/08/konkurs-czyli-pierwsze-mini-rozdanie.html


 Od dzisiaj też możecie zaglądać na oficjalnego Instagrama Versatile Corner.

https://instagram.com/versatile.m/


26.08.2015

Shinybox - Sierpień 2015


Po ostatnich Shinybox'ach niewiele oczekiwałam poprzednie 2 edycje nie powalały, były raczej dobre, bądź przeciętne, dlatego też nie czekałam jakoś specjalnie na tę sierpniową z obawy, że znów nie będę zadowolona w pełni.


 Jednak muszę z wielką radością stwierdzić, że w tym miesiącu Shinybox prawdziwie mnie zaskoczył i to bardzo pozytywnie, pudełko ma na prawdę świetną zawartość, no może poza tatuażami, z którymi nie bardzo wiem co zrobić ;)



W sierpniowym pudełeczku znajdziemy:
- MOKOSH olej lniany kosmetyczny
- YASUMI maseczka regenerująca na noc
- SYLVECO lipowy Płyn micelarny
- LIV DELANO Oriental Touch Sorbet do rąk
- INGRID COSMETICS lub SILCARE lakier do paznokci (mi przypadł jasnoróżowy Silcare z czego się cieszę, ponieważ czerwonych lakierów już mam nadmiar)
- SILVERTATTOO zestaw tatuaży ozdobnych
- SKIN79 Krem BB próbka jako gratis

Wszystkie produkty były pełnowymiarowe z czego bardzo się cieszę w dodatku większość będę testować po raz pierwszy.


Nowa edycja równiez zapowiada się ciekawie, podobno mamy w niej znaleźć, aż 7 pełnowymiarowych produktów. :)

A Wam jak się podoba najnowszy Shinybox?



31.07.2015

Biogel - odżywka do paznokci z aktywną l - cysteiną


Dzisiaj, a właściwie to dziś w nocy dosłownie na szybko chciałabym Wam pokazać odżywkę do paznokci, która potrafi zdziałać cuda, a wciąż mało kto jej używa. Mowa tu o preparacie Biogel (za jakość zdjęć przepraszam, ale w pochmurny dzień nie dałam rady uzyskać nic lepszego), czyli odżywce z aktywną l - cysteiną. Przeznaczona jest dla osób, których paznokcie wymagają natychmiastowej poprawy, bardzo cienkich i łamliwych. Poleca się ją również po zdjęciu tipsów czy akrylu.

L –cysteina widocznie odnawia paznokieć, zwiększając zarówno jego przyrost jak i grubość.Nie jest tylko preparatem ochronnym, dodatkowo utwardza płytkę paznokcia i wzmacnia jego strukturę, tworząc mocne „rusztowanie” paznokci.Jak podaje producent ma ona też działanie redukujące przebarwienia,  ja nie miałam akurat takich problemów, więc nie wiem jak się sprawdza w tym przypadku. Odżywka nadaje się jako baza pod lakier, ale też pociągnięty nią kilka razy paznokieć prezentuje się całkiem ładnie, naturalnie. ;)

Możemy jej używać leczniczo stosując codziennie lub też profilaktycznie raz na jakiś czas. Muszę przyznać, że to najlepsza odżywka jaką do tej pory miałam, drogeryjne cuda mające działanie milion w jednym niestety po dłuższym czasie więcej szkód wyrządzają jak korzyści. Ja moje paznokcie miałam w katastrofalnym stanie, rozdwajające, łamliwe po prostu do niczego i dopiero po tej odżywce zauważyłam faktyczną poprawę. :) Teraz po prostu nie mogę się bez niej obejść i używam praktycznie codziennie z krótkimi przerwami, wtedy też smaruję paznokcie olejkami dzięki czemu są dodatkowo nawilżone i nie stają się kruche. 

Preparat nie jest może najtańszą odżywką na rynku, bo kosztuje ok. 30 zł, ale na pewno wart jest swojej ceny, tym bardziej, że jest bardzo wydajny ja miałam swoją równo rok czasu i przy regularnym jej używaniu, dopiero niedawno sięgnęłam po drugą. :)


A Wy miałyście może ta odżywkę? A może macie jakieś ciekawe swoje ulubione preparaty do paznokci? :)

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze ostatnio, teraz jednak zostawiam was na całe 2 tygodnie i jadę odpocząć z dala od internetu.  :)

29.07.2015

Yves Rocher - żel do kąpieli Vanille


Dzisiaj w kilku zdaniach będę się zachwycać moim ulubionym żelem do kąpieli od Yves Rocher ;), pomiędzy odpisywaniem na Wasze komentarze co przychodzi mi z ogromną trudnością bo padła mi myszka, bez której nie umiem po prostu funkcjonować, a obsługa komputera staje się prawdziwą technologiczną męką, a wpadaniem w szał, ponieważ również szanowny pan komputer zechciał właśnie dziś demonstrować swoje niezadowolenie ciągle się zawieszając. Mam wrażenie, że dziś mój prywatny sprzęt po prostu się buntuje na całego. Ale teraz już wracam do Yves Rocher ;)

Żel miałam okazję wypróbować już dawno temu, ponieważ otrzymałam go w prezencie w ramach jakiejś ówczesnej promocji, bez tego pewnie bym się na niego nie zdecydowała, ponieważ są to kosmetyki, na które nie obowązuje zniżka dla osób posiadających kartę lojalnościową sklepu. W każdym razie od tamtej pory stał się moim największym ulubieńcem pośród żeli do kąpieli. Pięknie pachnie słodką wanilią, przez co niezastąpiony jest w jesiennym czasie ;) Zapach utrzymuje się długo, długo na skórze i pachnie nim całe pomieszczenie. Bardzo lubię też konsystencję żelu, dość gęstą, przyjemną. Dobrze się pieni, skóra jest po nim gładka i miła w dotyku.

Buteleczka też jest poręczna, mieści w sobie 400 ml kosmetyku, prezentuje się po prostu bardzo ładnie, jedyna wada uwidacznia się w momencie, gdy chcemy go użyć, produkt nie ma żadnego dozownika, po prostu leje się go z butelki, przez co często dużo za dużo się do wylewa, a potem nie ma jak go zakręcić, przez co z kolei często wlewa się do niej woda.

Oprócz zapachu waniliowego, używałam też maliny - przyjemna, ale niestety dość sztuczny zapach miała i w pewnym momencie używanie jej nie było już przyjemne, a także jeżyny - i tu znów zapach, który bardzo mi się podobał świeży, lekki, owocowy w sam raz na lato, pachnie naturalnie i w działaniu jest taki jak wanilia. 


A Wy miałyście okazję używać żeli do kąpieli Yves Rocher? :)

28.07.2015

Fitomed - płyn oczarowy z kwiatem pomarańczy


Dzisiaj przyszła pora na kosmetyk, o którym już tyle razy Wam wspominałam, a mianowicie czas na płyn oczarowy z kwiatem pomarańczy Fitomed'u, czyli mój największy ulubieniec ostatnich miesięcy. ;)

W kosmetykach używane są głównie wyciągi z kory oraz liści rośliny, zawierające garbniki, flawonoidy oraz szereg innych związków korzystnie wypływających na naszą skórę. Woda oczarowa ma dzięki temu właściwości łagodzące zaczerwienienia, ściągające, przeciwzapalne, dodatkowo działa obkurczająco  na naczynia krwionośne tym samym polecana jest również w cerze naczynkowej.

Płyn Fitomed'u skierowany jest głównie do osób z cerą tłusta i mieszaną. Ja stosuję go dość często w ciągu dnia w celu odświeżenia skóry twarzy. Skóra jest po nim ładnie oczyszczona, zaczerwienienia  faktycznie bledną, możemy tez odczuć delikatne ściągnięcie. Ale co dla mnie jest również ważne, płyn nie wysusza, ani tez nie natłuszcza nadmiernie skóry i przede wszystkim nie lepi się jak to też było w przypadku jego zamiennika jaki stosowałam, czyli Toniku ziołowego. Nie podrażnia, jest delikatny w działaniu, ale skuteczny i za to go właśnie lubię.

Zapach ma specyficzny, trochę jak witamina B, przynajmniej tak mi się kojarzy ;) gdzieś tam przebija się delikatnie też pomarańcza.

Opakowanie, to po prostu praktyczna i poręczna buteleczka z atomizerem, dzięki czemu możemy skropić sobie nim całą twarz, a potem tylko delikatnie przetrzeć wacikiem.


A Wy macie jakieś ulubione płyny do twarzy? A może miałyście okazję wypróbować kosmetyki Fitomed? :)

26.07.2015

Chusteczki oczyszczające - Alterra - Rival de Loop


 

Dzisiaj już dość późno, ale znów nie miałam wolnej chwili wcześniej, za co po raz kolejny Was przepraszam, będzie troszkę wakacyjne? wyjazdowo? no cóż tak mi się właśnie kojarzą tego typu kosmetyczne rzeczy. ;)

A mianowicie, nie wyobrażam sobie żadnego wyjazdu bez obecności chusteczek oczyszczających, ze względu na skłonności alergiczne mojej skóry na zmianę wody takie chusteczki muszą zastąpić mi codzienne oczyszczanie wodą i żelem twarzy podczas podróży.
Długo poszukiwałam produktu, który będzie do tych celów idealny, albo chociaż sprawdzi się lepiej niż wylewanie na siebie litrów toniku, aby porządnie oczyścić twarz i tak oto natrafiłam na ukochane (już teraz) chusteczki Alterry z aloesem. 
Wystarczą dwie chusteczki, aby nasza buzia była solidnie oczyszczona i odświeżona. 

Kosmetyki zawierające aloes z reguły bardzo dobrze się sprawdzają na mojej skórze, a to między innymi dzięki temu, że roślina ta zawiera wszystkie rozpuszczalne w wodzie witaminy oraz liczne minerały, aminokwasy oraz związki biostymulacyjne (działające na układ immunologiczny).
Dlatego też, kosmetyki zawierające aloes będą działać łagodząco na wszelkie podrażnienia, nawilżająco, będą redukować zaczerwienienia oraz regenerowac skórę, a także wspomagać gojenie się ran.

Chusteczki z Alterry maja przyjemny zapach, delikatny, świeży i faktycznie, działają łagodząco, nawilżająco i redukują zaczerwienienia. Bardzo dobrze sprawdzą się na co dzień, jak i w podróży. Dodatkowo ich cena wacha się między 2 -3 zł. 
Czego chciac więcej? ;)

Kolejnymi chusteczkami na jakie się skusiłam, były chusteczki z Melonem również znalezione w Rossmannie, niestety tutaj tylu zachwytów nie było, oczywiście chusteczki odświeżały, ale nie do końca czyściły, miały przyjemny, słodkawy zapach melona, ale efektów wow nie zauważyłam, fajny gadżet na odświeżenie skóry twarzy w ciągu dnia, aczkolwiek do codziennej pielęgnacji raczje nie wnośi zbyt wiele.





A Wy lubicie tego typu chusteczki czy wolicie standardowe toniki w czasie podróży? ;)


24.07.2015

Invisibobble


Niestety muszę Was przeprosić, ponieważ ostatnio nie miałam wolnej chwili na odpisywanie na Wasze kometarze i czytanie na temat Waszych nowości kosmetycznych, ale obiecuje nadrobić!  I tak jak mówiłam uruchomię nowy dział na blogu, co mam nadzieje uda mi się zrobić w miarę szybko :)
A dziś po krótce o bardzo udanym (jak dla mnie) wynalazku, a mianowicie o Invisibobble.

Gumeczki invisibobble już za pewne są znane wszem i wobec większości poszukiwaczk nowych gadzetów. ;) Dlatego dla tych z was, które jakimś cudem jeszcze o nich nie słyszały postanowiłam napisać kilka krótkich zdań. Ja od razu zaznaczę, że jestem ich ogromną fanką i zwykłe gumki już dawno poszły w odstawkę.

Zalety:
- nie "gniecie" włosów i nie pozostawia śladów po noszeniu 
- nie powoduje bólu przy ściąganiu
- jest bardzo delikatna dla włosów nie niszczy ich, nawet przy codziennym użytkowaniu
- jest wodoodporna i bardziej wytrzymała niż standardowa gumka do włosów
- nie wyrywa włosów? nie prawda! jak każda gumka ciągnie za włosy i część z nich wypada nie da się inaczej po prostu, aczkolwiek w porównaniu do zywkłych gumek można śmiało stwierdzić, że praktycznie nie wyrywa ;)

Wady:
- gumeczki się rozciągają dość szybko i nie trzymają potem, aż tak dobrze
- czasem pękają! raz kupiłam opakowanie i 2 z 3 po prostu pękły przy pierwszym użyciu


Oczywiście jak, każda rzecz mają swoich zwolenników jak i antyfanów. Znam osoby, które przeraża wygląd gumeczek i mają ogromne obawy, że jak wplączą się one im we włosy to już ich nie ściągną. Czy też gumeczki zwyczajnie się nie sprawdzają i tu szczególnie słyszałam to od dziewczyn o dość długich włosach.


Tak wygląda gumeczka po dłuższym czasie użytkowania, dość sfatygowana :)

A Wy wolicie standardowe gumeczki czy kolorowe invisibobble? :)

20.07.2015

Demakijaż z Yves Rocher



Dzisiaj przyszła pora na przedstawienie Wam moich ulubieńców w zakresie demakijażu oczu, bez których nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji i gdzie, dla mnie jeden bez drugiego istnieć nie może. ;)


A chodzi oczywiście o płyny do demakijażu z bławatkiem od Yves Rohcer, standardowy oraz ten dwufazowy.  Dwufazowy płyn do demakijażu stosuję zawsze jako pierwszy, dobrze sobie radzi z cięższymi makijażami i w przypadkach, gdzie standardowy płyn sobie nie do końca sie sprawdza. Polecany jest do wrażliwych oczu. Nie piecze, nie podrażnia jest w istocie delikatny. Pozostawia jednak, jak każdy dwufazowy płyn tłustą warstwę, na powiekach i rzęsach (czyli coś czego bardzo nie lubię) i dlatego w takim przypadku przydatny jest też standardowy płyn, nie jest tłusty i zmywa pozostawioną wcześniej powłokę. Doczyszcza to co pozostało do zmycia z naszych powiek, dobrze odświeżając, skórę oczu i wokół nich. Również polecany do oczu wrażliwych, sprawdza się tak jak jego poprzednik. Nadaje sie doskonale też do porannych poprawek, gdyz nie pozostawia tłustego filtru. 

Jednym słowem mój duet idealny, standardowy płyn do demakijażu nie radzi sobie często z porządnym makijażem, dlatego tu potrzebny jest dwufazowy, a ten z kolei pozostawia tłustą powłokę. W połączeniu, jeden drugiego uzupełnia i stają się kosmetykiem idalnym. ;)


A Wy jakie kosmetyki do demakijażu lubicie?

Przy okazji chciałabym też podziękować Wam za liczne obserwacje (jest Was już ponad 50!) oraz komentarze dzięki, którym chce sie pisać więcej, postaram się na nie poodpowiadać wieczorem ;) Z tej też okazji chciałabym uruchomić kolejny dział na blogu (w sumie założenie było takie, że nie tylko kosmetyki tu będą), ale o tym już w kolejnym poście. :)


11.07.2015

Mydełka z Pszczelej Dolinki

Jakiś czas temu dzięki postowi na blogu Kasi natrafiłam na wzmiankę o Pszczelej Dolince i jako ogromna fanka tego typu produktów od razu postanowiłam, że jakieś cudeńka muszą być moje! I tak oto korzystając z darmowej dostawy zamówiłam i wczoraj wieczorem kurier dostarczył mi cudownie pachnące pudełeczko pełne ślicznych mydełek! :)


 
Prawdę mówiąc zaskoczyło mnie to, że mydełka wyglądają dużo lepiej niż na stronie są na prawdę ładne, ślicznie zapakowane no i wspaniale pachną.
Jako, że Pszczela Dolinka oferuje ogromy wybór mydełek, nie mogłam się zdecydować i w końcu wybór padł na:
Mydło naturalne kwiatowo - ziołowe
Nagietek i Konwalia - mydło naturalne kwiatowe
Jaśmin - mydło naturalne kwiatowe
Lemongrasowa biosiarka - mydło naturalne
 
Już nie mogę się doczekać kiedy zacznę ich używać (niestety najpierw musze zużyć stare).


 
Ponieważ, mydełka prezentują się na prawdę pięknie, nie mogłam się oprzeć i po prostu musiałam im zrobić małą sesję. Szczególnie urzekło mnie mydełko naturalne kwiatowo - ziołowe, pełne kolorowego suszu. ;)


10.07.2015

Paese - puder brązujący Sun of Egipt


Dzisiaj czas na kosmetyk, który zimą nada blasku, a latem podkreśli opaleniznę. ;)
Mineralny sypki puder brązujący Paese kupiłam już w zeszłym roku jakoś zimą na promocji, ponieważ pięknie połyskiwał na sklepowej półce i czysto nie mogłam się mu oprzeć, kupiłam chociażby dla samego patrzenia błyszczy się na prawdę cudownie. ;)



Puder nie zatyka porów, nie uczula, lekko rozprowadza się po skórze i dobrze do niej przylega nadając piękny równomierny blask. Produkt jest bardzo wydajny i przede wszystkim trwały. Bardzo dobrze się wtapia w skórę. Dostępny jest w 2 wariantach kolorystycznych
Sunset (ciemniejszy)
Sunrise (ja mam ten jaśniejszy)

Jak mówi producent:
Złożony jest całkowicie ze składników pochodzenia naturalnego, ponad 50% jego składu to perła.

Podsumowując jest to bardzo dobry produkt naszej rodzimej marki. Sprawdzi się nawet u osób z tłustą skórą i mieszaną (przetestowałam na sobie) i na prawdę efekt będzie niezły nawet po jakimś czasie. Idealny na zbliżające się letnie imprezy! ;)


Zdjęcia niestety nie oddają efektu, ponieważ były robione w dość pochmurny dzień i przy sztucznym świetle. Ale w rzeczywistości efekt daje bardzo, bardzo ładny myślę, że jest to jeden z tych kosmetyków do makijażu, które się kocha, ponieważ daje ogromne możliwości i wygląda  po prostu przepięknie. :)





A taką oto zamówioną paczuszkę od TRINY.pl przyniósł ostatnio kurier, wypełnioną zapasami maseczki drożdżowej Agafii :)



P.S. Dziękuję za nominacje od Piney do LBA, oczywiście odpowiem jak tylko znajdę chwilę, na spisisanie odpowiedzi, chciałabym, żeby były napisanee porządnie, a nie na szybko. :)

9.07.2015

Yves Rocher - Oliwka Tradition de Hammam


Muszę sie przyznać, że oliwkę dostałam jako prezent i gdyby nie to pewnie nigdy bym się nie dowiedziała, że jestem fanką oliwek pod prysznic! ;)

Jak mówi producent:
Oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym to kosmetyk, który pielęgnuje skórę w trakcie kąpieli pod prysznicem. Oliwka w złocistym kolorze, pod wpływem wody zmienia się na skórze w mleczną piankę, która (...) pozostawia skórę odżywioną, aksamitną w dotyku i zmysłowo pachnącą. Kosmetyk wykorzystuje tradycyjny, marokański składnik zwany "płynnym złotem Maroko" - olejek arganowy. (...) w 100% biologiczny - bez pestycydów, niemodyfikowany genetycznie, pozyskiwany tradycyjnymi metodami

Oliwka zawiera olejek arganowy, mający właściwości odżywcze i nawilżające. Po pierwsze produkt ma cudowny zapach, słodki lekko orientalny, no i wizualnie wygląda bardzo ładnie - bursztynowy kolor oliwki i poręczna buteleczka, tak tak lubię takie produkty, co oprócz działania wygladają uroczo ;)

Oliwka jest dość gesta, dobrze się rozprowadza i bardzo dobrze pieni. I muszę przyznać, że używanie jej to faktycznie sama przyjemność, skóra pozostaje gładka, miękka no i pięknie pachnie przez długi dugi czas! Myślę, że szczególnie nada się do skóry suchej, sprawdzi się też w codziennej pielęgncji.


Wady: cena i wydajność. To akurat minusy, których nie można nie zarzucić, 200 ml oliwki kosztuje w regularnej cenie ok. 30 zł, ja się cieszę, że swoją dostałam, chociaż wiem, że w promocyjnych cenach można ją kupić juz za ok. 15 zł, co wydaje się mniej rujnujące dla portfela. 

A Wy uzywałyście tej oliwki? A może macie inne typy? ;)



P.S. Czy Wy też macie problem z obserwatorami na bloggerze? ani dodac ani ruszyc ani nic? ;/ nie wiem już o co chodzi w tym miesiącu tak non stop.


30.06.2015

Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych


Kolejnym z kosmetyków naturalnych, który zawitał na mojej kosmetycznej półce i został w niej na dłużej jest właśnie naturalny peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych.

Od jakiegoś czasu poszukiwałam peelingu, który nie będzie drażnił dodatkowo już biednej skóry twarzy. I przez przypadek znalazłam na e-naturalne właśnie peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych. Do tej pory używałam typowych peelingów enzymatycznych z saszetek dostępnych w drogeriach bądź drobnoziarnistych jednak bez większych rewelacji i często z nie najlepszym skutkiem.

Peeling zawiera mączkę ryżową (działanie antyseptyczne, nawilżające, poprawiające koloryt), sproszkowane algi (działanie bakteriostatyczne i regulacja produkcji sebum) oraz wyciąg z papai (dzieki zawartości papainy doskonale nadaje się do peelingu, redukcji blizn i gojenia ran) i ananasa. Bardzo dobrze sprawuje się na skórze problematycznej i podrażnionej (szczególnie tłustej i mieszanej). Bardzo ładnie wygładza i nie ma efektu ściągnięcia skóry. A do tego pięknie pachnie tak pudrowo i delikatnie, zapach utrzymuje się potem jeszcze na skórze jakiś czas :) Peeling działa tonizująco, a skóra wygląda zdrowo no i oczywiście jest ładnie oczyszczona! 
Peeling enzymatyczny szczególnie nadaje się dla osób z probelatyczną cerą, gdzie stosowanie zwykłego peelingu nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Dodatkowym plusem jest to, że jest to produkt naturalny i na prawdę dobrze się spisuje, obecnie jest jedynym kosmetykiem peelingującym jaki używam do oczyszczania twarzy już od prawie roku i nie zamieniłabym go na żaden inny.


Minusem (dla niektórych) może być fakt, że peeling ma formę proszku i dopiero po jego zmieszaniu z wodą możemy nakładac papkę na buzię. Mi to wcale nie przeszkadza, wręcz przecinwie takie róbótki kosmetyczne całkiem lubię ;)

A Wy jakie peelingi do oczyszczania twarzy wolicie enzymatyczne czy klasyczne? :)

28.06.2015

Apis - mgiełka z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży


Po drobnych narzekaniach na czerwcowego Shiny Box postanowiłam skorzystac z okazji, że skończył mi się ulubioy płyn oczarowy z Fitomed'u i postanowiłam przyśpieszyć testowanie mgiełki Apis.

Dostępna jest w 3 wariantach 
Mgiełka z ekologiczną wodą z owoców pomarańczy i komórkami macierzystymi
Mgiełka z ekologiczną wodą z gałązek oliwnych i ekstraktem z oliwek
Mgiełka z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży

Bardzo w działaniu przypomnia mi hydrolat z róży damasceńskiej, który wcześniej stosowałam, z tym, że mgiełka chyba nawet bardziej mi się podoba z racji delikatniejszego i bardzo przyjemnego zapachu.

Dzika róża jest magazynem ogromnej ilości witaminy C, dzięki czemu kosmetyki zawierające ją w swoim składzie rozjaśniają i wyrównują koloryt skóry. I tu faktycznie mgiełka może nie tyle poprawia koloryt skóry, co bardziej zmniejsza zaczerwienienia i delikatnie rozjaśnia skórę dzięki czemu wygląda na świeżą i nie jest zaczerwieniona.
Dzika róża jest bogata także w liczne witaminy i  związki dzięki, którym skóra staje się elastyczna, gładka i nawilzona. i faktycznie po zastosowaniu mgiełki skóra staje sie delikatnie napięta i bardzo gładka.  Stosując ją już ładnych parę razy do odświeżenia twarzy w ciągu dnia mogę sitwierdzić, że produkt całkowiecie mnie zadowala. Mgiełka ma praktyczną butelkę z atomizerem, dzięki czemu aplikacja też jest bardzo przyjemna.
Sprawdzi się na kazdej cerze, z moją problematyczną poradziła sobie bardzo dobrze, pozostawiając ją gładką i rozjaśnioną. Co ważne mgiełkę możemy stosować na wiele sposobów od bezpośredniego stosowania  na buzie, po dodawanie jej do maseczek zwiększając ich walory. :)


A Wy miełyście już przyjemność korzystać z mgiełek Apis, bądź podobnych produktów?

24.06.2015

Kosmetyki naturalne - Marokańska glinka ghassoul



Już jakiś czas temu zrezygnowałam ze standardowych kosmetyków na rzecz kosmetyków naturalnych jeżeli chodzi o pielęgnację twarzy, (w przypadku pielęgnacji ciała jest zupełnie inaczej).

Z racji tego, że standardowo dostępne kosmetyki działały na moją cerę niekorzystnie postanowiłam po prostu je odstawić. I dzięki temu moja cera nabrała z powrotem przyjaznego wyglądu.

I tak oto jednym z takich kosmetyków była glinka Ghassoul, którą zakupiłam na stronie  zrobsobiekrem, używam jej już ponad roku i jestem bardzo zadowolona.

Glinka jest składnikiem w pełni naturalnym, krzemonka w kontakcie z woda (tworzy błoto) oferuje nam właściwości odtłuszczające i oczyszczające.

Zatem, aby móc nałożyć glinkę na twarz musimy ją najpierw rozrobić w wodzie bądź w wybranym hydrolacie i nałozyc na buzię (lub inne miejsce, glinka nadaje się do stosowania na włosy i resztę ciała) wedle potrzeb (ja trzymam około 15 minut). Jeżeli chodzi o zapach, jest to neutralny delikatny zapach ziemi nie przeszkadza, nie zachwyca.

Działanie: szczególnie polecana dla cery tłustej i mieszanej (ale spokojnie poradzi sobie z każdym typem), reguluje wydzielanie sebum, działa matująco i oczyszcza skórę. Po nałożeniu glinki skóra jest odświezona, matowa i bardzo gładka. Niestety w jej przypadku ma działanie ściagające, ale nie wysuszające!, zatem skóra wydaje się być lekko naprężona, co dla mnie nie umniejsza w żadnym wypadku jej właściwosciom. Dodatkowo zauważyłam wyrównanie kolorytu skóry i oczywiście brak błyszczenia. 

Glinka jest bardzo wydajna ja stosuje ją około 2 - 3 razy w miesiącu, gdyż nie widzę częstszej potrzeby, biorąc pod uwage fakt, że bardzo czesto stosuję też innego rodzaju maseczki i glinka wystarczyła mi na długi okres czasu.



A jaka jest Wasza ulubiona glinka?


P.S. Postanowiłam z okazji tego "upalnego" lata coś pozmieniac na stronie i takim oto sposobem na bazie starego szablonu powstał nowy, jaśniejszy i przyjaźniejszy.  Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu i będzie przyjemny dla oka. ;)