30.06.2015

Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych


Kolejnym z kosmetyków naturalnych, który zawitał na mojej kosmetycznej półce i został w niej na dłużej jest właśnie naturalny peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych.

Od jakiegoś czasu poszukiwałam peelingu, który nie będzie drażnił dodatkowo już biednej skóry twarzy. I przez przypadek znalazłam na e-naturalne właśnie peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych. Do tej pory używałam typowych peelingów enzymatycznych z saszetek dostępnych w drogeriach bądź drobnoziarnistych jednak bez większych rewelacji i często z nie najlepszym skutkiem.

Peeling zawiera mączkę ryżową (działanie antyseptyczne, nawilżające, poprawiające koloryt), sproszkowane algi (działanie bakteriostatyczne i regulacja produkcji sebum) oraz wyciąg z papai (dzieki zawartości papainy doskonale nadaje się do peelingu, redukcji blizn i gojenia ran) i ananasa. Bardzo dobrze sprawuje się na skórze problematycznej i podrażnionej (szczególnie tłustej i mieszanej). Bardzo ładnie wygładza i nie ma efektu ściągnięcia skóry. A do tego pięknie pachnie tak pudrowo i delikatnie, zapach utrzymuje się potem jeszcze na skórze jakiś czas :) Peeling działa tonizująco, a skóra wygląda zdrowo no i oczywiście jest ładnie oczyszczona! 
Peeling enzymatyczny szczególnie nadaje się dla osób z probelatyczną cerą, gdzie stosowanie zwykłego peelingu nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Dodatkowym plusem jest to, że jest to produkt naturalny i na prawdę dobrze się spisuje, obecnie jest jedynym kosmetykiem peelingującym jaki używam do oczyszczania twarzy już od prawie roku i nie zamieniłabym go na żaden inny.


Minusem (dla niektórych) może być fakt, że peeling ma formę proszku i dopiero po jego zmieszaniu z wodą możemy nakładac papkę na buzię. Mi to wcale nie przeszkadza, wręcz przecinwie takie róbótki kosmetyczne całkiem lubię ;)

A Wy jakie peelingi do oczyszczania twarzy wolicie enzymatyczne czy klasyczne? :)

28.06.2015

Apis - mgiełka z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży


Po drobnych narzekaniach na czerwcowego Shiny Box postanowiłam skorzystac z okazji, że skończył mi się ulubioy płyn oczarowy z Fitomed'u i postanowiłam przyśpieszyć testowanie mgiełki Apis.

Dostępna jest w 3 wariantach 
Mgiełka z ekologiczną wodą z owoców pomarańczy i komórkami macierzystymi
Mgiełka z ekologiczną wodą z gałązek oliwnych i ekstraktem z oliwek
Mgiełka z wodą różaną i ekstraktem z dzikiej róży

Bardzo w działaniu przypomnia mi hydrolat z róży damasceńskiej, który wcześniej stosowałam, z tym, że mgiełka chyba nawet bardziej mi się podoba z racji delikatniejszego i bardzo przyjemnego zapachu.

Dzika róża jest magazynem ogromnej ilości witaminy C, dzięki czemu kosmetyki zawierające ją w swoim składzie rozjaśniają i wyrównują koloryt skóry. I tu faktycznie mgiełka może nie tyle poprawia koloryt skóry, co bardziej zmniejsza zaczerwienienia i delikatnie rozjaśnia skórę dzięki czemu wygląda na świeżą i nie jest zaczerwieniona.
Dzika róża jest bogata także w liczne witaminy i  związki dzięki, którym skóra staje się elastyczna, gładka i nawilzona. i faktycznie po zastosowaniu mgiełki skóra staje sie delikatnie napięta i bardzo gładka.  Stosując ją już ładnych parę razy do odświeżenia twarzy w ciągu dnia mogę sitwierdzić, że produkt całkowiecie mnie zadowala. Mgiełka ma praktyczną butelkę z atomizerem, dzięki czemu aplikacja też jest bardzo przyjemna.
Sprawdzi się na kazdej cerze, z moją problematyczną poradziła sobie bardzo dobrze, pozostawiając ją gładką i rozjaśnioną. Co ważne mgiełkę możemy stosować na wiele sposobów od bezpośredniego stosowania  na buzie, po dodawanie jej do maseczek zwiększając ich walory. :)


A Wy miełyście już przyjemność korzystać z mgiełek Apis, bądź podobnych produktów?

Yankee Candle - Mango Peach Salsa


Ostatnio mam więcej wolnego czasu i mogę sobie spokojnie powrócić do odrobiny aromaterapii w postaci wosków YC w domowym zaciszu. W zwiążku z ogromną chęcią przywołania ciepłego lata i zapachu soczystych owoców kupiłam Mango Peach Salsa w nadzieji, że zapach przywoła odrobinkę tych wspomnień ;) Ku mojemu zaskoczeniu wosk nie tylko przywołuje, ale wręcz bije bardzo mocnym zapachem owoców.  Aromat ma przyjemny chodź odrobine chemiczny (niestety) to pierwszy wosk od YC, który ma taki nie za fajny akcent. Zapach jest bardzo, bardzo mocny w kilka minut miałam całe mieszkanie wypełnione owocowym zapachem bardziej brzoskwini niz mango. Do komnika wystarczy spokojnie wrzucić malutki kawałeczek i mamy z głowy uzupełnianie go na dłuższy czas. 

Wosk ma jak najbardziej ciepły i letni zapach, jednak koniec końców jak dla mnie zbyt mocy no i ten sztuczny akcent przebijający się w pierwszych chwilach po roztopieniu. Czy wrócę nie wiem, ale na pewno wypalę do końca bo zmieszanie z czymś delikatniejszym może go złagodzi. ;)
A jakie są wasze ulubione zapachy Yankee Candle latem?



24.06.2015

Kosmetyki naturalne - Marokańska glinka ghassoul



Już jakiś czas temu zrezygnowałam ze standardowych kosmetyków na rzecz kosmetyków naturalnych jeżeli chodzi o pielęgnację twarzy, (w przypadku pielęgnacji ciała jest zupełnie inaczej).

Z racji tego, że standardowo dostępne kosmetyki działały na moją cerę niekorzystnie postanowiłam po prostu je odstawić. I dzięki temu moja cera nabrała z powrotem przyjaznego wyglądu.

I tak oto jednym z takich kosmetyków była glinka Ghassoul, którą zakupiłam na stronie  zrobsobiekrem, używam jej już ponad roku i jestem bardzo zadowolona.

Glinka jest składnikiem w pełni naturalnym, krzemonka w kontakcie z woda (tworzy błoto) oferuje nam właściwości odtłuszczające i oczyszczające.

Zatem, aby móc nałożyć glinkę na twarz musimy ją najpierw rozrobić w wodzie bądź w wybranym hydrolacie i nałozyc na buzię (lub inne miejsce, glinka nadaje się do stosowania na włosy i resztę ciała) wedle potrzeb (ja trzymam około 15 minut). Jeżeli chodzi o zapach, jest to neutralny delikatny zapach ziemi nie przeszkadza, nie zachwyca.

Działanie: szczególnie polecana dla cery tłustej i mieszanej (ale spokojnie poradzi sobie z każdym typem), reguluje wydzielanie sebum, działa matująco i oczyszcza skórę. Po nałożeniu glinki skóra jest odświezona, matowa i bardzo gładka. Niestety w jej przypadku ma działanie ściagające, ale nie wysuszające!, zatem skóra wydaje się być lekko naprężona, co dla mnie nie umniejsza w żadnym wypadku jej właściwosciom. Dodatkowo zauważyłam wyrównanie kolorytu skóry i oczywiście brak błyszczenia. 

Glinka jest bardzo wydajna ja stosuje ją około 2 - 3 razy w miesiącu, gdyż nie widzę częstszej potrzeby, biorąc pod uwage fakt, że bardzo czesto stosuję też innego rodzaju maseczki i glinka wystarczyła mi na długi okres czasu.



A jaka jest Wasza ulubiona glinka?


P.S. Postanowiłam z okazji tego "upalnego" lata coś pozmieniac na stronie i takim oto sposobem na bazie starego szablonu powstał nowy, jaśniejszy i przyjaźniejszy.  Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu i będzie przyjemny dla oka. ;)



23.06.2015

Czerwcowy Shiny Box - The Birthday Edition

Miał być szał i wielkie zaskoczenie, niestety wszysło owszem wielkie zaskoczenie, ale czy do końca pozytwyne. W tym miesiącu jakoś wyjątkowa otoczka była stwoarzona wokół pudełka może dlatego efekt jest przeciwny do zamierzonego? 

W pudełeczku znajdziemy: 
Apis mgiełka z ekologiczną wodą z wodoą różana i ekstraktem z dziekiej róży 
Lillamai peeling algowy do ciała (niestety produkt niepełnowymiarowy) 
Magiclash odzywkę do rzęs 
Glazel Visage cień wypiekany Terracotta 
Dove peelingujący żel pod prysznic 
Skin79 próbki kremów BB


Ogólnie podsumowując jeżeli komuś zależało na odżywce to jak najbardziej zakup trafiony, ja niestety z niej nie skorzystam i nie wiem za bardzo co mam z nią zrobic. Cień glazel na pierwszy rzut oka twardy pan paskudek, kolor nietrafiony. Pudełko w moim przypadku ratuje mgiełka z Apis (uff lubię róże), peeling bardzo mnie zaciekawił, chodź jak mówiłam wcześniej jego rozmiar zwala z nóg ;) no i koniec końców Dove też ratuje sytuacje i powoli coraz bardziej zaczynam lubić tą markę. ;)

Co do subskrybcji to pierwszy raz mam wątpliwości, czy jest sens to dalej ciągnąć, ale zobaczymy dam pudełeczkom ostatnią szansę, a nóż to był jednorazowy nietrafiony zakup. Mam nadzieję, że w miarę testowania przekonam się do reszty kosmetyków, bo juz nieraz tak bywało. ;) A Wy co sądzicie o czerwcowym Shiny Boxie?


Paloma hand SPA - cukrowy peeling do rąk z olejkiem makadamia i migdalowym


Przyznam, że firma zupełnie mi nieznana, ale lubię testowac nowości zatem co tam, zaryzykowałam.
Peeling zawiera w swoim składzie olejki makadamia i migdałowy, zawiera dość duże drobinki cukru.

Zapach: w pierwszej chwili skojarzył mi się ze świezym ogórkiem i zapachem niektórych... kremów do depilacji ;), co niestety bardzo mnie zawiodło, szata graficzna raczej wręcz krzyczała, że będzie to delikatny, słodkawy zapach.

Działanie: peeling bardzo dobrze ściera, grube ziarenka zapewniaja porządny masaż dla naszych rąk, pobudzjąc i bodźcując nasze receptory w dłoniach ;) Mi bardzo przypadł do gustu, nie pozostawia tłustego filtru na dłoniach, pozostawiając je gładkie, delikatne i miękkie.
Ostatnio mam wrażenie, że ciągle chwale jakieś kosmetyki, ale cóż tak się akurat trafia :) A Wy miałyscie jakieś produkty tej marki?